Przejdź do treści
Koszmar

Straszne historie do czytania na jeden wieczór

Krótkie opowieści grozy, każda do przeczytania w kilka minut. Poniżej cztery historie do czytania od razu.

Recepcjonista powiedział, że hotel ma tylko trzy piętra, więc nie zrozumiałem, dlaczego klucz miał numer cztery i przywieszkę z cyfrą wyrytą dwa razy, jakby ktoś bał się, że ją przeoczę.

Pokój był na końcu korytarza, za drzwiami, których nie było na planie ewakuacyjnym. W środku pachniało mokrym płótnem. Łóżko było pościelone po jednej stronie, a poduszka po drugiej miała wgniecenie, świeże, jeszcze ciepłe.

Położyłem się na brzegu i wyłączyłem światło. Około trzeciej materac ugiął się obok mnie. Nikt nic nie powiedział. Po chwili usłyszałem swój własny oddech, ale to nie był mój oddech, bo ja wstrzymywałem powietrze.

Rano recepcjonista zapytał, czy dobrze spałem. Kiedy odpowiedziałem, że obok ktoś leżał, skinął głową i skreślił coś w zeszycie. Pod moim nazwiskiem była już cała kolumna kresek.

1 min czytania

Nocny autobus numer siedemnaście jechał pusty, tylko kierowca i ja. Na każdym przystanku otwierał drzwi, czekał pięć sekund i zamykał je, choć nikt nie wsiadał.

Przy czwartym przystanku zauważyłem, że szyba odbija wnętrze autobusu, ale w odbiciu siedzę otoczony ludźmi. Starsza kobieta z siatką, chłopak ze słuchawkami, dziecko z balonem. Kiedy odwróciłem głowę, siedzenia były puste.

Zapytałem kierowcę, dlaczego staje na pustych przystankach. Nie odwrócił się. Powiedział, że to nie są puste przystanki, tylko my jesteśmy pierwszymi pasażerami, którzy ich nie widzą.

Wysiadłem na następnym. Autobus odjechał, a za nim, w świetle czerwonych lamp, ruszyła grupa ludzi z siatkami i balonem, spóźnionych o jedno okrążenie.

1 min czytania

Kiedy kupiliśmy dom, piwnica była zamknięta na trzy zamki, a klucz leżał na parapecie, owinięty kartką: „Nie schodźcie, gdy jest cicho”.

Pierwszy tydzień było głośno. Dzieci, remont, wiertarka. W sobotę wyłączyliśmy prąd, żeby zmienić gniazdka. Wtedy usłyszałam, że dom milknie po kawałku, najpierw lodówka, potem zegar, potem rury, aż została tylko cisza, taka gęsta, że dzwoniło w uszach.

Spod podłogi dobiegło pukanie. Trzy razy, przerwa, trzy razy. Mąż zapalił latarkę i zaczął schodzić. Zawołałam, żeby przestał. Odwrócił się z uśmiechem, którego nigdy wcześniej nie widziałam, i powiedział, że to tylko rury.

Prąd wrócił po minucie. Mąż stał na górze, cały i zdrowy. Dopiero wieczorem zauważyłam, że pukanie nadal dochodzi z dołu, a on siedzi przy mnie na kanapie.

1 min czytania

Na leśnej drodze zgasło mi światło w samochodzie, a telefon stracił zasięg. Jedyne, co działało, to stare radio, które złapało stację bez nazwy i bez muzyki, tylko męski głos czytający współrzędne.

Najpierw uznałem to za szyfr dla żołnierzy. Po chwili zorientowałem się, że głos opisuje to, co robię. Siedzę w samochodzie. Trzymam kierownicę lewą ręką. Patrzę w lusterko.

Wyłączyłem radio. W ciszy usłyszałem ten sam głos, tym razem za oknem, spokojny, bardzo blisko. Mówił już nie o mnie, tylko do mnie: „Teraz nie patrz w prawo”.

Nie spojrzałem. Rano znalazł mnie leśniczy. Powiedział, że radio w moim samochodzie nigdy nie miało anteny.

1 min czytania

Więcej opowieści w bibliotece

Po założeniu konta dostajesz dostęp do pełnej biblioteki, zakładek i własnych list. Lubisz klimat internetowych legend? Zobacz creepypasta, a wolisz słuchać, wejdź do działu audio. Szukasz filmów? Sprawdź ranking najlepszych horrorów.

Załóż konto i wejdź do biblioteki grozy

Straszne historie, audio i domy strachu w jednym miejscu. Zapis zajmuje minutę.